Kilkanaście krajów, kilka kontynentów — i jedna odpowiedź na pytanie, co robić, gdy dane wyciekną
Wspieramy grupę spółek naprawiających komputery i urządzenia elektroniczne dla globalnych marek. Prace obejmują organizacje działające na kilku kontynentach, w kilkunastu krajach i jurysdykcjach.
Wyzwanie:Spółki na kilku kontynentach, kilkanaście krajów i jurysdykcji — a zasady zgłaszania i monitorowania naruszeń musiały być jedne dla całej grupy.
Czy to również Twoja sytuacja?
W grupie działającej w kilkunastu jurysdykcjach każda spółka stosuje lokalne przepisy i lokalne zwyczaje. Standard ochrony danych w jednym kraju jest wysoki, w innym sprowadzony do minimum. Naruszenie w spółce zagranicznej jest obsługiwane lokalnie, a centrala dowiaduje się o nim z opóźnieniem lub wcale. Raporty z poszczególnych krajów nie są porównywalne, więc zarząd grupy nie jest w stanie odpowiedzieć na proste pytanie: ile naruszeń mieliśmy w tym roku i jak zostały obsłużone. Przy serwisie urządzeń, na których znajdują się dane klientów, ta luka dotyczy każdego warsztatu w grupie.
Z czym przyszedł klient
Grupa spółek serwisujących komputery i elektronikę dla globalnych marek. Przez warsztaty przechodzą urządzenia klientów — a z nimi ich dane. Spółki działają w kilkunastu krajach i jurysdykcjach, na kilku kontynentach, każda w innym otoczeniu prawnym.
Problem nie polegał na braku dobrej woli. Polegał na tym, że naruszenie w jednym kraju było obsługiwane inaczej niż w drugim, a centrala nie miała jednego obrazu tego, co się dzieje w grupie.
Co zrobiliśmy
- Wdrożyliśmy standardy ochrony danych dla grupy.Jeden poziom, który obowiązuje wszędzie — z miejscem na lokalne różnice, opisane, a nie improwizowane.
- Ustaliliśmy zasady zgłaszania naruszeń w spółkach.Kto, komu, w jakim czasie i w jakiej formie — tak samo na każdym kontynencie.
- Wprowadziliśmy standardy monitorowania naruszeń.Żeby centrala widziała grupę jako całość, a nie kilkanaście osobnych historii.
Co klient ma dziś
- Jeden standard ochrony danych w całej grupie, niezależnie od kraju.
- Jedną ścieżkę zgłaszania naruszeń, którą znają wszystkie spółki.
- Obraz całej grupy w jednym miejscu zamiast raportów, które nie da się porównać.
Jeśli to brzmi znajomo
Działasz w więcej niż jednym kraju i każdy oddział „jakoś to robi”? To „jakoś” kończy się w dniu pierwszego poważnego naruszenia. Układamy to tak, żeby centrala miała jeden standard i jeden obraz.
